Jak wyglądałby Jezus, gdyby żył w naszych czasach?
Czy chodziłby w sandałach czy raczej w adidasach?
Czy piłby Coca-colę i korzystał z komputera?
Czy miałby długie włosy i paszport Izraela?

Na każde pytanie oczekujesz odpowiedzi
Chcesz gotowych recept, oczekujesz nadziei
A co zrobisz, gdy rozkaz zabrzmi groźnie?
Czy będziesz protestował czy podawał gwoździe?

Jak nauczałby Jezus, gdyby żył w naszych czasach?
Czy prowadziłby odczyty na śródmiejskich placach?
Czy miałby program w radiu albo show w telewizji?
Czy chciałby iść do wojska? Czy ufałby policji?

Na każde pytanie oczekujesz odpowiedzi…

Jaki rodzaj śmierci Jezusowi by zadano?
Czy umarłby na krześle czy też by Go rozstrzelano?
Jaki symbol męczeństwa swojego zbawcy
na złotych łańcuszkach nosiliby wyznawcy?

Na każde pytanie oczekujesz odpowiedzi…

Znów tylko strach.

….

Uwielbiam.

 

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć 
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny 
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze 
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda 
dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają 
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę 
a kornik napisze twój uładzony życiorys

i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy 
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

strzeż się jednak dumy niepotrzebnej 
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz 
powtarzaj: zostałem powołany – czyż nie było lepszych

strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne 
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy 
światło na murze splendor nieba 
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu 
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

czuwaj – kiedy światło na górach daje znak - 
wstań i idź 
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy 
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz 
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem 
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku 
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką 
chłostą śmiechu zabójstwem na smietniku

idź bo tylko tak będziesz przyjety do grona zimnych 
czaszek do grona twoich przodków: Gilgamesza, Hektora, 
Rolanda 
obrońców królestwa bez kresu i miasta 
popiołów

Bądź wierny Idź

Niebo całe we mgle 
Zanurzę się w niej 
Widzisz ból, jest tylko chwilą 
Popłynę do gwiazd 
Nie będziesz się bać 
Wiele dróg wiedzie do nikąd 
Droga do nikąd 

Zostań i bądź i gdziekolwiek dojedziesz 
pamiętaj 
Zostań i bądź za kolejnym zakrętem 
gdzieś czekam 
Znika horyzont zaspany jak ja 
Zmęczony budzę czas 
Nie wiem czy dom nasz daleko 
Czy jest? 
Niebo całe we mgle… 

Czyta kropki. Czyta kreski.
Czasem zdarza jej podpisać się krzyżykiem.
Jeden błąd, a cię przekreśli
ruchem ręki. Nigdy się nie splami krzykiem.
Zawsze wyżej. Zawsze ponad.
Swoim losem niebywale wciąż przejęta.
Zbyt natchniona, niespełniona -
dyrygentka.

Mało wzięta dyrygentka,
brzydka, chociaż z całkiem niezłym makijażem.
Kiedyś była uśmiechnięta,
ale on grał tylko na pianinie w barze.
A w lokalnej prasie piszą -
niebywały sukces wczoraj znów odniosła.
Ona jednak czyta obok
ogłoszenia, bo czterdziesta mija wiosna.
Są do wzięcia niezależni,
rozwiedzeni oraz różne wolne ptaszki.

i lubiącej towarzystwo i igraszki.
Więc niewieści stan przeklina
i posłusznie wraca do divertimenta.
Chciała dobrze, życia wina,
dyrygentka
Mało wzięta dyrygentka,
brzydka, chociaż w drogiej sukni wieczorowej.
Już od dawna nie objęta
przez nikogo i już nigdy więcej może.

A w lokalnej prasie vivat,
więcej dla niej pochwał znów niż dla Mozarta.
Zatem jeśli tak genialna,
czemu ciągle zła się nie odwraca karta?
Może ten, co jej nie widzi zza niebieskiej dekoracji,
dyryguje światem, poprzestając na gestykulacji.

Czyta kropki. Czyta kreski.
Czasem zdarza jej podpisać się krzyżykiem.
Płacze tak, by łzy obeschły,
zanim przyjdzie jej znów stanąć za pulpitem.
I w milczeniu zawsze znosi,
że naiwni modlą się na instrumentach,
gdy batutą niebu grozi -
dyrygentka.

 

„(…) szansa na popełnianie i odpuszczenie błędów powoduje, że ludzie są bardziej kreatywni. Bo w kreatywność wpisany jest błąd, w poszukiwanie wpisane jest błądzenie”…

Może nikt śnieżynek nie chce łapać
Tkanych chłodem gdzieś hen
Bo jeśli zyskają ciepło
Stracą cały wdzięk
Może nikt ich nie chce chwycić
Rzeźbionych mrozem gdzieś tam
Bo gdy pogłaskać je
Zmieniają kształt

Właściwie nikt już nikogo bezpośrednio nie krzywdzi tylko każe zdjąć z szafy walizki
Idziemy zazdroszcząc tym, co doszli i nie przyznając się do uczuć tak niskich
Mamy wrażenie, że ludność się stacza a to nam się wyczerpuje nadzieja
Świat podobno stoi na głowie – podejrzewamy że nie na tej co trzeba

Wprawdzie już rozczarowania za co dzięki
Oswoiliśmy tak że nam jedzą z ręki
Lecz w takt zawodów marzniemy radykalniej
Smugi zasnuwają blat ledwie wdychane